Sierpniowy początek

Jako że uczestnictwo w jakichkolwiek regularnych treningach sportowych, powiązanych z nauką danej dyscypliny, jest sabotowane przez mój nieregularny grafik pracy, póki co na nowo polubiłam się z biegowymi butami.

Zamiast jednoskładnikowych lodów bananowych, którymi tak bardzo zachwycałam się w ubiegłe lato, zostałam za to teraz fanką trójskładnikowej kawy mrożonej z ich dodatkiem.
No i w ogóle piję kawę - to też dość duża zmiana!

Tak jak to, że dowiedziałam się, iż rukola nie jest wcale dodawaną z nielogicznych powodów w tak dużych (względnie jakichkolwiek) ilościach do dań gorzkawą zieleniną...
Bo w niektórych zestawieniach wypada naprawdę dobrze, dzięki czemu całkiem ją polubiłam i aktualnie nie może zabraknąć jej w mojej lodówce.

A w leniwy dzień wolny od pracy (po 8 dniowym 'maratonie' i tak skróconym o jeden dzień) i tak piekę ciasto. Tym razem jednak wybitnie niewegańskie i 'glutenowe', ale za to dalej stosunkowo zdrowe. Z burakiem, melasą z winogron oraz białą czekoladą (no ta ostatnia akurat nie należy może do grona najzdrowszych produktów, ale czekolada to również jedna z moich ostatnich jedzeniowych miłości).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz