Mini-torcik z kremem czekoladowym

Choć pierwszy torcik zrobiony tego samego dnia nie wytrwał odpowiednio długo, by trafić w ręce adresatki, ten na szczęście udało mi się praktycznie bezproblemowo dostarczyć na przystanek autobusowy obok lotniska. Nie był to chyba zresztą wcale nietypowy widok, bo sama Karolina zauważyła mnie dopiero gdy stanęłam tuż przy niej, śpiewając 'Sto lat!'. Potem jednak już szybko zdmuchnęła fioletowo-białą świeczkę, a tort zaczęła skubać jeszcze w trakcie 20-minutowej podróży autobusowej do domu.
Co było jednak w pełni zasłużone i zrozumiałe, tym bardziej że ciasto to było robione w końcu specjalnie dla niej. A w związku z tym właśnie musiało być odpowiednio (czyli bardzo) słodkie oraz przy okazji także czekoladowo-miętowe, jako że takimi ciasteczkami to ona mnie ostatnio raczyła.


Blaty tego mini-tortu to klejące, ciągnące się w środku bezy. Z kawałkami orzechów włoskich oraz miodowym akcentem, który to właśnie sprawia, iż są tak kusząco słodkie. Pod ciężarem kremu stają się jednak bardziej płaskie, więc elementy te należy łączyć w całość dopiero na krótko przed podaniem.
Pomiędzy tymi miękkimi kołami znajduje się wtedy już nieco bardziej wytrawna, choć wciąż niepozbawiona elementów słodyczy, warstwa czekoladowa. W tym przypadku także z akcentem miętowym, a standardowo z lekko kwaśnym posmakiem twarożku.
Dla zrównoważenia całości oraz nadania ciastu lekkości w środku znajdują się również plasterki brzoskwini, choć równie dobrze (a może nawet i lepiej) sprawdziły by się tu maliny czy też borówki. Owocowy dodatek szczególnie pożądany w tak sycącym i stosunkowo ciężkim cieście, który wspaniale wieńczy słodką całość.


Mini-torcik z kremem czekoladowym

/średnica blatów ok. 18-20 cm/

2 białka z małych jajek
75 g miodu
35 g orzechów włoskich
½ łyżki mąki ziemniaczanej

300 g trzykrotnie zmielonego twarogu
100 g czekolady gorzkiej (u mnie: 70%, miętowej)
45 g miodu

½ dużej brzoskwini lub inne owoce (maliny, borówki)

Jeśli miód nie jest płynny, rozpuścić go i odstawić do lekkiego przestudzenia. Orzechy drobno posiekać.
Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec miksowania dodając do nich powoli płynny miód. Następnie dodać także mąkę ziemniaczaną oraz orzechy włoskie i wymieszać całość tylko do połączenia się składników. Tak przygotowaną masę wyłożyć na papier do pieczenia, tworząc dwa blaty o tej samej średnicy, lecz jeden z nich pozostawić płaski, a drugi delikatnie stożkowy. Blaszkę z bezami wstawić do nagrzanego do 150°C piekarnika i piec przez około godzinę. Gotowe spody, niezdejmując ich z papieru, wystudzić na kratce i dopiero potem delikatnie oddzielić je od pergaminu.
W międzyczasie przygotować krem. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Do płynnej masy dodać miód, a gdy całość się połączy, zdjąć miskę znad garnka i dodać także dużą, czubatą łyżkę twarożku. Całość dokładnie wymieszać, po czym dodać także resztę twarogu. Gotowy krem przełożyć do innego naczynia, a następnie odstawić do lodówki.
Na krótko przed podaniem wyłożyć większość kremu na płaski blat bezowy. Następnie udekorować jego wierzch plastrami brzoskwini lub innymi owocami, po czym wyłożyć także resztę kremu. Na wierzch nałożyć drugi blat bezowy i opcjonalnie przyozdobić jeszcze wierzch ciasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz