Magia przyćmionego światła

Znacie tą prawidłowość, zgodnie z którą początek wakacji to też czas choroby? Bo opada stres/adrenalina, no i w końcu po prostu jest na to czas? Ja miałam okazję dobrze się z nią zapoznać podczas 10-godzinnej zmiany w pracy, na dzień przed wyjazdem do rodzinnego domu.
A teraz od około trzech dni siedzę w domu i 'po męsku' choruję. 'Po męsku' czyli umieram, będąc przeziębioną. Co w praktyce oznacza, że oglądam głupie seriale, robię zdjęcia parapetu i bawię się programami graficznymi...

Choć przed wyjazdem w sumie też nie byłam non-stop produktywna i miałam na to czas... Siedząc sama w dużej kuchni i pijąc herbatę rooibos z waniliowym mlekiem sojowym - gorąco polecam!
W przeciwieństwie do chorowania, ale skoro już nie miałam wyboru...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz