Zimowe migawki jedzeniowe

Około czterech miesięcy temu na blogu zrobiło się nagle cicho. Po dwóch miesiącach powróciłam w to miejsce ze spotęgowanym zapałem. I nieco innym nastawieniem. Przy okazji wiedziałam bowiem, że co najmniej jeden z czynników, który utrudniał mi przedtem publikację wpisów, wcale nie zniknie. I dalej równie często nie będę posiadała dokładnych proporcji składników niektórych dań czy też zdjęć wykonanych przez siebie potraw.
Bo czasem nie warto odmierzać poszczególnych składowych i lepiej ustalać proporcje na bieżąco, podczas obróbki, nawet jeśli wynik końcowy nie będzie identyczny jak poprzednim razem (bo czasem to konieczne, a czasem może przy okazji nawet i lepsze). Bo czasem nie ma warunków albo czasu do uwiecznienia swojego działa w jakiejś estetycznej kompozycji. Szczególnie podczas gotowania poza własnym mieszkaniem (względnie wynajmowanym; co od czasu przeprowadzki zdarza mi się akurat dosyć często) lub też po prostu w przerwie między innymi absorbującymi zajęciami (jak na przykład zajęcia na uczelni, gdy ten ograniczony czas warto poświęcić na samo przygotowywanie dania).
Starałam się jednak w międzyczasie uchwycić na fotografiach parę przygotowanych potraw. Bo sama polubiłam ostatnio przeglądać takie wpisy w ramach inspiracji, więc dzielę się teraz analogiczną treścią.

Potrawka z indyka wraz z czerwoną cebulą oraz fasolą, w kremowym sosie orzechowo-pomidorowym

Kasza gryczana z imbirem, herbatą matcha, bananem, twarogiem oraz nerkowcami

Pietruszkowy twarożek (krowi) z białą czekoladą i wiórkami z czekolady gorzkiej

Guacamole z pomidorami oraz bazylią, podane z jajkami sadzonymi i ryżowymi waflami

Pączki hiszpańskie w glazurze miodowo-cynamonowej (na tłustą środę i czwartek)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz