Puszyste bułeczki marchewkowe

Kolejne 'zamówienie' mamy z okazji moich odwiedzin w rodzinnym domu. Musiał więc to być oczywiście drożdżowy wypiek. Tym razem jednak w postaci klasycznych bułeczek. Maślanych na pszenno-żytniej bazie, takich z dodatkiem ziaren słonecznika, a także... marchewkowych na oleju kokosowym. Tych ostatnich znalezionych przeze mnie w kulinarnym magazynie, już podczas podróży, zaraz po telefonie z informacją o kulinarnych zachciankach rodziców (żeby nie było, z wszystkiego się wywiązałam i taty również spełniłam; była także cebula smażona w piwnym cieście naleśnikowym). I mimo, że mama początkowo kurczowo trzymała się pomysłu zrobienia bułeczek w wersji standardowej, to ostatecznie to te właśnie nazwała najbardziej udanymi. I to nawet nie tylko w kontekście wykonanych w przeciągu jednej doby czterech partii ciasta, ale i bardziej rozległego okresu.


Ocenę tę bułeczki zawdzięczają głównie swojej strukturze - są bowiem niesamowicie puszyste. Do tego wyróżnia je jeszcze intensywnie pomarańczowy piękny kolor - zarówno w środku, jak i w postaci nieco twardszej skórki. I choć barwę tę zawdzięczają dodatkowi marchewkowego puree w masie, to warzywo to nie jest wcale wyczuwalne w smaku gotowego produktu. A dzięki temu bułeczki są w pełni uniwersalne i dobrze sprawdzą się zarówno w słodkich jak i wytrawnych połączeniach.
Przy okazji składowa ta ma dodatkowo jeszcze jedno ważne zadanie, jakim jest przedłużenie trwałości pieczywa. Przygotowane z dodatkiem marchewki bułeczki zachowują świeżość dłużej niż standardowe wypieki drożdżowe. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce znikają na tyle szybko, że nie miałam okazji, by się o tym przekonać.
Co więcej, podstawowy przepis jest od razu wersją wegetariańską, a po zastąpieniu krowiego mleka jego roślinnym odpowiednikiem jest także wegański. Bułeczki te będą więc idealne niemal dla każdego, a już na pewno dla tak zagorzałego fana wypieków drożdżowych jak moja mama. Stąd też jej gorąca rekomendacja tego wypieku.


Puszyste bułeczki marchewkowe

/9 bardzo dużych lub 15-20 mniejszych sztuk/

400 g mąki pszennej
100 ml mleka (krowiego lub roślinnego w wersji wegańskiej)
100 g oleju kokosowego rafinowanego
25 g świeżych drożdży
łyżka cukru
pół łyżeczki soli
500 g marchwi

Marchew umyć, obrać i pokroić w plastry. Umieścić ją w małym garnku, zalać wrzącą wodą i gotować do miękkości. Tak przygotowaną marchew odsączyć, a następnie umieścić w kielichu blendera i zmiksować na gładkie puree.
W czasie gotowania się marchwi podgrzać mleko, tak by było wyraźnie ciepłe, lecz nie gorące. Dodać do niego rozkruszone drożdże, cukier oraz łyżkę mąki. Rozmieszać widelcem, do rozpuszczenia całości drożdży. Przykryć naczynie z rozczynem ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 15 minut.
Mąkę wymieszać z solą, a olej kokosowy rozpuścić w osobnym naczyniu.
Wyrośnięty rozczyn dodać do mąki i wstępnie wymieszać za pomocą widelca. Następnie dodać puree marchewkowe, a potem także płynny olej kokosowy. Po wstępnym połączeniu składników zacząć wyrabiać ciasto rękoma. Ugniatać masę przez około 10 minut, a następnie przełożyć (z powrotem) do miski i przykryć naczynie ściereczką. Odstawić je w ciepłe miejsce, na około godzinę, co najmniej do podwojenia objętości.
Wyrośnięte ciasto jeszcze raz krótko wyrobić, po czym podzielić na 9 większych lub 15-20 mniejszych części. Z każdej z nich uformować okrągłą bułkę i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując dość spore odstępy między poszczególnymi sztukami. Gotowe kule przykryć ściereczką i odstawić na około 30 minut do napuszenia.
Po tym czasie rozgrzać piekarnik do 180°C z opcją termoobiegu i wstawić do niego blachy. Piec przez około 15-25 minut, w zależności od wielkości bułek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz