Bananowy tofurnik na orzechowym spodzie

Teraz już mogę w końcu powiedzieć, że wiem jak upiec tofurnik. Również w praktyce, bo wiedzę teoretyczną posiadłam już dawno. Nigdy jednak namowy siostry nie były na tyle gorliwie, by przekonać mnie do jego przygotowania, a i wieczny brak głównego składnika w domu nie działał na korzyść tej sytuacji.
Studenckie mieszkanie zaopatrzyłam jednak w mały zapas sojowych bloczków, co okazało się genialnym rozwiązaniem. Szczególnie że chęć zjedzenia tofurnik męczyła już nie tylko Klaudię, ale i mnie, więc proces przemiany neutralnego w smaku tofu w pyszny wypiek sernikowy pozostał już tylko kwestią czasu. Której rozwiązanie nadeszło wraz z nieoficjalnym zakończeniem pierwszej w moim życiu studenckiej sesji egzaminacyjnej. Tuż po pierwszej wizycie w salonie tatuażu. Kiedy to zdecydowanie nie miałam już ochoty na ponowne opuszczanie ciepłego pokoju. Najlepiej takiego z włączonym piekarnikiem. I pieczącym się w nim właśnie tofurnikiem.


W wersji dość ryzykownej, bo robionej zupełnie instynktownie. A mimo to w pełni spełniającej moje wymagania co do 'sernikowej' masy. O przyjemnie kremowej, gładkiej konsystencji. Nie zbyt lekkiej, ale też nie za ciężkiej. Z wyraźnie wyczuwalną składową bananową i subtelniejszymi akcentami wanilii oraz kokosa. Całość bardzo delikatna, co dodatkowo podkreślone jest poprzez jej połączenie z twardszym, niejednolitym spodem. O wyraźnie słodko-słonym smaku fistaszków w formie masła orzechowego.
Wegański odpowiednik sernika? Zdecydowanie daje radę! I mówi to fanka tradycyjnych (choć w sumie jak się okazuje tych mniej standardowych również) wypieków twarogowych.


Bananowy tofurnik na orzechowym spodzie

/mała tortownica/

masa 'serowa':
360 g (2 kostki po 180 g) tofu naturalnego
3 nieduże, dojrzałe banany
50 g oleju kokosowego
50 ml wody
sok z ½ cytryny
łyżka ekstraktu waniliowego


spód ciasta:
65 g płatków żytnich błyskawicznych
100 g masła orzechowego (bez kawałków orzechów)
50 ml wody
15 g cukru trzcinowego
duża szczypta soli

Płatki żytnie rozdrobnić w malakserze na drobne kawałki. Dodać do nich masło orzechowe, wodę, cukier oraz sól i całość wymieszać łyżką. Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, po czym nałożyć na niego obręcz i wylepić dno powstałą masą. Włożyć formę do rozgrzanego do 180°C piekarnika bez opcji termoobiegu na około 10 minut.
W kielichu blendera umieścić wszystkie składniki na masę 'serową' (odsączone tofu, banany, rozpuszczony olej kokosowy, wodę, świeżo wyciśnięty sok z cytryny oraz ekstrakt waniliowy). Całość porządnie zblendować, aż w masie nie pozostaną żadne grudki.
Blachę z podpieczonym spodem wyłożyć na blat i posmarować wewnętrzną stronę obręczy olejem kokosowym. Wylać do niej masę 'serową', po czym wygładzić jej wierzch szpatułką. Wstawić ciasto z powrotem do piekarnika na około 60 minut, w połowie czasu opcjonalnie przykrywając je papierem do pieczenia. Po upływie tego czasu wyłączyć piekarnik, uchylić jego drzwiczki i pozostawić ciasto w środku jeszcze na około 30 minut. Następnie wystudzić je na blacie, po czym schłodzić w lodówce przez co najmniej parę godzin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz