(Po)noworoczne postanowienie

Tydzień po Sylwestrze rozpoczynam myśleć o noworocznych postanowieniach. Z tych typowych od razu przychodzi mi do głowy jedno: zakaz jedzenia czekolady. Złamany piątego stycznia, co po raz kolejny uświadomiło mi, jak bardzo potrzebny.


Poza tym jednak brak mi konkretnych założeń, które mogłabym realizować cały rok. Choć nie, jest takie, a nawet parę. Hasła, które to jednak towarzyszą mi już od pewnego czasu i mam nadzieję, że będą ze mną nawet dłużej niż tylko przez ten rok.

Pierwsze z nich, które ostatnio stało się moim motywem przewodnim, to równowaga.
Zaczęłam dostrzegać jak korzystnym rozwiązaniem jest trzymanie się złotego środka. I to w każdym niemal aspekcie! Żywieniowym, jeśli o naukę chodzi, ale nawet i towarzyskim (przynajmniej u mnie). Choć przy mojej skłonności do popadania w skrajności realizacja tego założenia opiera się raczej na przemiennym przyjmowaniu krańcowych stanowisk. Pocieszam się więc, że sumarycznie można to uznać za kompromis w pobliżu środka ciężkości wyboru.

Poza tym są i składowe mniej istotne, które to jednak całościowo mają zapewnić mi realizację swojego życiowego celu. W którym to ostatnio utwierdzałam się podczas nocnych spacerów po Ursynowie i rozmów oraz obserwacji innych ludzi. Który jako pośrednie założenie ma dążenie do kariery gastronomicznej, a w międzyczasie cieszenie się tym, co dzieje się w danej chwili.


Przyznaję jednak, że mam też małą listę bardziej przyziemnych celów do realizacji. Znajdują się na niej comiesięczne wizyty w restauracjach, czytanie na temat żywności, gotowanie z większym poświęceniem się temu, a także zrobienie tatuażu oraz przeżycie nie do końca określonej jeszcze podróży.

Aha, i takie jedno małe życzenie: żebym nie utraciła tego, co udało mi się do tej pory wypracować. Bo mimo że nie pamiętam dokładnie, co zdarzyło się w tym roku (szczególnie z moimi problemami do rozlokowywania wydarzeń w czasoprzestrzeni) to mam wrażenie, że był to rok bardzo pozytywny. Pełny skrajności właśnie, ale dzięki temu ciekawy, różnorodny i satysfakcjonujący. Więcj mi póki co nie potrzeba.

4 komentarze:

  1. Karolina Gawlik6 stycznia 2016 16:15

    No jeszcze mnie ci potrzeba :*

    OdpowiedzUsuń
  2. To uznałam za stałą :* I dalej nie przewiduję tu żadnych zmian (nawet jeśli fizycznie się oddalisz ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolina Gawlik6 stycznia 2016 21:18

    To zabrzmiało dość dwuznacznie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że Ty wiesz, o którą wersję mi chodziło ;)

    OdpowiedzUsuń