Żytni placek kokosowy ze śliwkami

Zaraz po przebudzeniu się w ten niedzielny, ostatni wakacyjny w tym roku dla mnie, poranek od razu skierowałam swoje kroki do kuchni. Już poprzedniego dnia stwierdziłam bowiem, że najwyższa pora przeżyć swoją pierwszą konfrontację ze starym piekarnikiem, który to stoi w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu.
Choć jego obsługa nie powinna sprawić żadnych problemów - posiada on tylko jedno pokrętło, do ustawienia temperatury - to mnie akurat fakt ten nieco zbił z tropu. Nie mogę więc niestety obiecać, że wypiek tego ciasta przebiegać będzie dokładnie tak jak u mnie, lecz wiąże się to także z pozytywną wiadomością. W nowszych modelach powinno to zająć bowiem mniej czasu niż moje czterdzieści pięć minut i zamknąć się idealnie w półgodzinnym okresie. Choć może moje obawy są jednak nieuzasadnione i powinnam zaufać nowemu - dla mnie przynajmniej - sprzętowi? Póki co przynajmniej będę łudzić się, że jest on na tyle sprawny, że ustawiona na pokrętle temperatura to także i ta panująca w środku urządzenia.


Na szczęście jednak to, czy wypiek jest udany, czy też nie, można zweryfikować zdecydowanie łatwiej. I to bardzo szybko. Szczególnie biorąc pod uwagę, że to ciasto zniknęło ze stołu błyskawicznie, zjedzone przeze mnie w całości na (późne już stosunkowo) śniadanie. Od samego początku zachęcał bowiem do tego piękny zapach, a następnie także smak, wypieczonego placka. I duma z udanego eksperymentu, jakim było wykorzystanie w pełni intuicyjnych proporcji.
Wspomniany aromat wypieku miał swoje źródło akurat w dodatku nierafinowanego tłuszczu w masie, więc znad ciasta unosił się więc piękny zapach kokosu. Połączony w cieście także z ekstraktem waniliowym oraz słodkim syropem klonowym. Zarówno wizualnie, jak i smakowo, dominują tutaj jednak owoce. Równocześnie wspaniale łączące się jednak z pozostałymi składowymi.
Piszę oczywiście o słodko-kwaśnych śliwkach o pięknej, jędrnej i fioletowej, skórce. Które to po upieczeniu stają się natomiast mięciutkie oraz wilgotne. Wpływając tym samym na resztę wypieku, który pozostaje dosyć płaski, unosząc się jednak widocznie pomiędzy kawałkami owoców. Cała masa zyskuje także na swojej wilgotności, zachowując przy tym jednak chrupiące elementy, w postaci wierzchu i brzegów ciasta.


Żytni placek kokosowy ze śliwkami

/mała tortownica o średnicy 16,5 cm/

65 g mąki żytniej pełnoziarnistej
1 jajko
płaska łyżka (15 g) tłuszczu kokosowego extra vergin
2 łyżki syropu klonowego
łyżeczka ekstraktu waniliowego
100 ml wody
½ łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
2 duże (150 g) śliwki

Mąkę połączyć z proszkiem do pieczenia oraz solą. Białko oddzielić od żółtka i ubić je na sztywną pianę. Żółtko wbić do miseczki z mąką, po czym dodać do niej także rozpuszczony tłuszcz kokosowy, półtorej łyżki syropu klonowego, ekstrakt waniliowy oraz wodę. Całość dokładnie wymieszać. Następnie dodać także pianę z białka i delikatnie wmieszać ją w masę. Przełożyć do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką foremki.
Śliwki umyć, osuszyć i pokroić w półksiężyce, po czym ułożyć je na wierzchu ciasta. Wstawić formę do piekarnika nagrzanego do 190°C (bez termoobiegu) i piec przez 30-45 minut. Po tym czasie wyjąć ciasto z piekarnika, lekko ostudzić i za pomocą noża oddzielić masę od ścianek naczynia. Przed podaniem skropić wierzch ciasta pozostałym syropem klonowym.

6 komentarzy:

  1. kokos i śliwki, lubię to połączenie :) chętnie sięgnęłabym po kawałek tego pysznego ciasta!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że takie małe... :( Ale jakie pyszne! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te śliwki idealnie wyglądają w tym cieście! *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł taki akurat na 1-2 porcję ;) Zapisuję przepis!

    OdpowiedzUsuń