Pasta jajeczna z anchois

Polecenie "i przynieś ze sobą coś do jedzenia" skierowane przez znajomych w moją stronę rzadko spotka się z odpowiedzią odmowną. Tym razem reakcja była ponadto natychmiastowa: "Pasta do [wspomnianych wcześniej] kanapeczek czy ciasto/ciastka?" A równie szybka odpowiedź sprawiła, że od razu wiedziałam, co zabiorę ze sobą do przyjaciółki - kanapkową pastę z filecikami anchois. Które to znalazłam kiedyś przecenione na sklepowej półce, a następnie jeszcze otrzymałam nieotwarty słoiczek od tej też właśnie koleżanki, która to nie za bardzo wiedziała, co z nim zrobić.


Ja niemal od razu natomiast postanowiłam wykonać na ich bazie sos. Po posmakowaniu jednej sztuki zaczęłam się jednak obawiać, czy słony smak filecików nie zdominuje całości dania. Ostatecznie więc postanowiłam wykorzystać je właśnie do produkcji kanapkowej pasty, której to podstawę stanowiłyby jednak jajka. A jakież było moje zdziwienie, gdy produkt finalny musiałam doprawić jeszcze odrobiną soli!
Poza tym anchois wzbogaciły jednak masę o swój charakterystyczny posmak, połączony tu z wyraźnym akcentem oregano. Obie składowe bazujące przy tym na jajecznym smaku głównego składnika. Całość zespolona w jeden produkt pod postacią miękkiej, puszystej pasty. O równie delikatnym smaku, co i konsystencji.
Ogółem doskonale łączącej się przy tym z czarnymi oliwkami, no i oczywiście kromką domowego, ziarnistego chleba. Którego to wyjątkowo zabrakło w moim domu podczas jego produkcji, ale i na ciemnej grahamce ze sklepu pasta ta smakowała bardzo dobrze.


Pasta jajeczna z anchois


8 jajek
6 filecików anchois
100 g jogurtu naturalnego
łyżeczka koncentratu pomidorowego
łyżeczka suszonego oregano
½ łyżeczki kurkumy
pieprz
sól

Fileciki anchois przełożyć do małej szklanki i zalać letnią wodą. Odstawić na około 15 minut.
W międzyczasie ugotować jajka na twardo (8 minut od zagotowania się wody), po czym od razu przelać je zimną wodą. Obrane, lekko ostudzone jajka przełożyć do malaksera lub też kielicha blendera.
Namoczone anchois lekko osuszyć papierowym ręcznikiem, po czym wraz z pozostałymi składnikami dodać je do jajek. Całość rozdrabniać, aż do uzyskania w miarę gładkiej konsystencji pasty. Doprawić pieprzem oraz solą, po czym włożyć do lodówki do schłodzenia.
Później również przechowywać w lodówce, w szczelnie zamkniętym pojemniku.

5 komentarzy:

  1. Taka mała rybka, a jaka pyszna! Z pasta jajeczną musi być bajką!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na takie polecenie zawsze biegnę do sklepu i przynoszę coś gotowego. Gdybym miała równie zdolnych przyjaciół (jak Ty), to bym ich zapraszała ciągle, żeby mi robili różne pyszności! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zupełnie odwrotnie ode mnie, choć gdy na prawdę nie mam czasu zdarza mi się przez to przyjść z pustymi rękoma :(

      Usuń
  3. jej, to musiało cudownie smakować, za mną ostatnio chodzą ryby w każdej postaci. ;)
    a w kwestii jajecznicy na słodko to w sumie dziwi mnie zdziwienie ludzi, omlety też jadamy na słodko, więc czym się różni taka jajecznica? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką też myślą kierowałam się robiąc taką jajecznicę po raz pierwszy ;)

      Usuń