Krem z białych warzyw z tamaryndowcem

Pomysł zrobienia kalafiorowej zupy-krem z wyraźnym dodatkiem tamaryndowca chodził mi po głowie już dosyć długo. W pracy dodatkowo wciąż miałam styczność z pyszną wariacją tej potrawy na bazie marchewki, a w domu wykorzystywałam suszonego tamaryndowca w szybkich zestawieniach z bananami (szczególnie tymi mrożonymi, jak już wspominałam w ostatnim poście). Nie mogłam więc zapomnieć o tej koncepcji i na pierwszy obiad przygotowywany samodzielnie w domu po tak długiej przerwie wybrałam właśnie to danie.


Czyli warzywny krem nie tylko z kalafiora, ale także pietruszki, ziemniaków oraz selera naciowego. One to jednak stanowią tylko tło dla głównego bohatera tego dnia - tamaryndowca. Czyli wyraźnie słodkiego, choć zdecydowanie jeszcze bardziej kwaśnego, warzywa. Dzięki swoim walorom smakowym, doskonale łączącego się zarówno z owocami, ale także mięsami czy innymi wytrawnymi dodatkami.
W przypadku tej zupy poza kwaśnym akcentem wybija się także i ostra składowa. Jej źródła należy jednak upatrywać już w dodatku sproszkowanej papryczki chili. Ona to też nieco zmienia kolor potrawy i sprawia, że bielutki krem nabiera lekko pomarańczowego zabarwienia.
Z umieszczonej w takim zestawieniu tahini wydobywana jest natomiast jej naturalna słodycz, tak odmienna od smaków dominujących w samej zupie. Niewielki dodatek sproszkowanej papryki na jej wierzchu przypomina zaś o ostrości dania, choć ta zapewne ujawni się i tak już po chwili od spróbowania potrawy. Tak jak już od razu po jej posmakowaniu na pewno wyczuje się kwaśność przeważającą w całym daniu.
A dla chętnych przełamać to danie jeszcze w inny sposób, polecam dodać do czekającej na zjedzenie w miseczce zupy także parę grzanek, doprawionych sporą ilością oregano. Będą one nie tylko łagodzić smak potrawy, zarazem wzbogacając go o kolejną składową, ale i ciekawie kontrastować swą chrupkością z gładką konsystencją jasnego kremu.


Krem z białych warzyw z tamaryndowcem

/około 3 litry zupy/

średniej wielkości kalafior
2 duże korzenie pietruszki
2 duże ziemniaki
2 gałązki selera naciowego
3 ząbki czosnku
3 łyżki oleju rzepakowego
40 g suszonego tamaryndowca
nieco ponad 2 litry wody
5 liści laurowych
ok. 10 ziarnek pieprzu
sok z 1 cytryny
płaska łyżeczka sproszkowanego chilli
2 łyżeczki soli
świeżo mielony pieprz

do podania:
pasta tahini
sproszkowana papryka słodka

Garnek z grubym dnem ustawić na palniku kuchenki i rozgrzać w nim tłuszcz. W międzyczasie pokroić selera na grube plastry, a czosnek posiekać, po czym dodać oba składniki do naczynia. Podsmażyć porządnie przez około 5 minut.
W międzyczasie obrać pietruszkę oraz ziemniaki i pokroić je w kostkę. Kalafior podzielić na mniejsze różyczki. Wszystkie warzywa dodać do podsmażonych składników i dusić przez około 10 minut, pod przykryciem, od czasu do czasu mieszając. Tamaryndowca umieścić w małej szklance i zalać około 150 ml ciepłej wody.
Warzywa w garnku zalać 2 litrami wody i doprowadzić ją do wrzenia. W trakcie tego procesu dodać do garnka liście laurowe oraz pieprz ziarnisty. Zupę gotować na małej mocy palniku przez około 25 minut, aż wszystkie warzywa będą miękkie.
Po tym czasie zdjąć garnek z kuchenki i wyjąć ze środka liście laurowe oraz ziarenka pieprzu. Namoczonego tamaryndowca przełożyć na sitko, przelewając płyn do osobnej miski. Z pozostałej pulpy wybrać wszystkie pestki oraz łodyżki, po czym wraz z odlaną cieczą dodać ją do zupy.
Zawartość garnka dokładnie zblendować na gładki krem. Dodać świeżo wyciśnięty sok z cytryny, sproszkowane chili, sól oraz pieprz. Całość dokładnie wymieszać.
Bezpośrednio przed podaniem można dodatkowo podgrzać całą zupę, a po przelaniu do miseczek każdą porcję udekorować tahini oraz szczyptą sproszkowanej papryki. Opcjonalnie dodać także kilka ziołowych grzanek.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam wszelkie zupy kremy!!! Ta jest idealna dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie wygląda, i bez śmietany-super :)


    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie! Uświadomiłaś mi, że zapomniałam dopisać: danie bezglutenowe, bezlaktozowe, no i wegańskie! ;)

      Usuń
  3. miałam okazję próbować tamaryndowca, mój wujek mi przywiózł z ciepłych krajów. To musialo byc pyszne danie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny pomysł i nieziemsko podany *.* ten garnuszek dodaje charakteru i sentymentu!
    tamaryndowca nie próbowałam jeszcze nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepis zdecydowanie godny wypróbowania;)

    OdpowiedzUsuń