(Prawie) klasyczne tiramisu

Idea samodzielnego zrobienia tiramisu kusiła mnie już od dawna. Wciąż jednak coś mnie od tego powstrzymywało. I nie był to wcale brak czasu, jak przy większość tego typu moich planów. Powody były jednak dwa. Krótkie i nieskomplikowane: kawa oraz mascarpone. Bo choć zagorzałą przeciwniczką tych produktów nie jestem, to wytrwale twierdzę, że ich smak mi po prostu nie odpowiada.
Mimo to jednak tiramisu wciąż wydawało się być kuszącą opcją. Choć sama tak na prawdę nie wiedziałam czemu, skutecznie i w pełni świadomie unikając zamówienia tego deseru w restauracjach czy też kawiarniach. I mimo początkowego planu, by zastąpić kawę innym napojem,  ostatecznie to likier amaretto nie znalazł się na liście składników tego dania, podczas gdy kawa odegrała w nim znaczącą rolę. Poza tym dołączyły do niej jednak bazujące na pochodnych alkoholu aromaty (migdałowy oraz rumowy).


Po części to dzięki nim właśnie moje palce, przez cały dzień od momentu włożenia pucharków do lodówki, pachniały na prawdę pięknie, kusząc do przedwczesnego wyjęcia naczynek z lodówki. Wytrwale wyczekałam jednak do następnego ranka i dopiero na krótko przed południem zanurzyłam łyżeczkę w miękkiej masie. Jedzony w promieniach słońca, na schodkach tarasu, z mamą u boku, bezpośrednio na dzień po pierwszo-czerwcowym Dniu Dziecka deser smakował wyśmienicie.
Mimo, iż tak jak pisałam, nie przepadam za głównymi składowymi tworzącymi ten deser, tutaj wydały mi się one pasować idealnie. Serek mascarpone stał się bowiem bazą do aksamitnej masy o puszystej strukturze. Słodkiej w smaku, przeplatanym dodatkowo kawową goryczką i alkoholowym posmakiem. Nasączone trzema aromatami biszkopty nie tylko bowiem pachniały pięknie, ale także doskonale dopełniały smak deseru i wzbogacały go o strukturę miękkich, wilgotnych ciasteczek.
Bardzo cieszy mnie więc fakt, że w końcu przekonałam się do zrobienia tego deseru. Nie tylko bowiem zasmakował on mamie, która to jest smakoszką kawy, ale i mnie - osobie, która sceptycznie podchodziła do takiego połączenia smaków i pozytywnie zaskoczyła się jego aksamitną strukturą oraz idealnie zrównoważonym smakiem.


(Prawie) klasyczne tiramisu

/3 porcje/

150 ml zaparzonej mocnej kawy (podwójne espresso)
łyżeczka aromatu rumowego
łyżeczka aromatu migdałowego
4 żółtka (w temperaturze pokojowej)
4 łyżki cukru
250 g mascarpone (schłodzone)
100 g podłużnych biszkoptów
gorzkie kakao (do posypywania)

Żółtka oddzielić od białek i umieścić w metalowej misce.
Kawę zaparzyć w 150 ml gorącej wody, po czym dodać do niej jeszcze około 80 ml wody zimnej oraz oba aromaty. Przelać do głębokiego talerza i pozostawić do przestudzenia.
W międzyczasie do żółtek dosypać cukier i ubijać je przez około 8 minut, na wysokich obrotach miksera, aż masa stanie się wyraźnie jaśniejsza, lekko gęsta oraz puszysta. Następnie zmniejszyć moc miksera do połowy i powoli, łyżka po łyżce, dodawać serek mascarpone, odczekując po 30 sekund między kolejnymi porcjami.* Otrzymany tym sposobem krem powinien mieć lekko lejącą się, puszystą konsystencję.
1/3 wszystkich biszkoptów nasączyć kawą, po około 3 sekundy z każdej strony, i wyłożyć nimi dno pucharków, w razie potrzeby przełamując je na mniejsze części. Całość obficie oprószyć kakao, przy pomocy sitka o drobnych otworach. Następnie przykryć równomiernie warstwą kremu. Powtórzyć wszystkie czynności jeszcze 2 razy, zapełniając pucharki kolejnymi warstwami i kończąc na kremie.
Tak przygotowany deser wstawić do lodówki na co najmniej 3 godziny, a najlepiej całą noc. Podawać schłodzone, opcjonalnie oprószone jeszcze dodatkową porcją kakao.

*Aby otrzymać deser o bardziej stabilnej, gęstszej konsystencji, należy najpierw oddzielnie ubić schłodzone mascarpone, aż do osiągnięcia sztywnej masy, przez około 2-3 minuty. Następnie dodać do niego ubite żółtka i całość krótko zmiksować, do połączenia się składników.

1 komentarz:

  1. Uwielbiam tiramisu. Jeden z moich ukochanych deserów! ;)

    OdpowiedzUsuń