Kukurydziany chlebek bananowy

Patrząc na fioletowe drobinki, zanurzone w jasnobrązowej masie, mama po raz kolejny próbowała dowiedzieć się, co takiego tym razem użyłam do wypieku tego ciasta. Nie były to jednak buraki, które to swoją obecnością w ostatnio wykonanym przeze mnie serniku, poskutkowały teraz tą właśnie nieufnością. Nie były to też wcale żadne warzywa, ani inne 'dziwne' składniki, których to obecność w tego typu wypieku mogłaby kogokolwiek zaskoczyć. Jak na bananowy chlebek przystało, były to po prostu banany.
Bardzo dojrzałe banany. Można by nawet powiedzieć, że wręcz przejrzałe. Z wyraźnie zaciemnioną czarnymi plamami skórką i miękkim miąższem. Pozostałe z większego zapasu niezjedzonych owoców czy też 'upolowane' na promocji w supermarkecie, jako produkt o krótkim już terminie ważności. Widząc taką ofertę w sklepie, tym bardziej warto skusić się na kupno paru sztuk, a następnie wykonanie takiego chlebka.


Tym bardziej, iż w mojej wersji owoców tych jest całkiem dużo. Postanowiłam bowiem dodać aż 6 sztuk, zamiast często spotykanej w przepisach ilości 3 czy 4 owoców. A tym samym uczynić to bananowe ciasto jeszcze bardziej intensywne w smaku oraz aromacie, który nie tylko unosi się po domu podczas pieczenia, ale jest także bardzo dobrze wyczuwalny i po zakończeniu tego procesu.
Udało mi się też dzięki temu całkowicie zastąpić dodatek cukru w masie naturalnie występującą w owocach fruktozą. Biorąc pod uwagę fakt, iż ciasto robione było specjalnie dla mojej siostry, która to ściśle przestrzega diety bezglutenowej i bezlaktozowej zarazem, otrzymujemy zatem ciasto równocześnie bez dodatku pszenicy, jak i nabiału. Mimo pozbawienia glutenu, laktozy oraz dodatkowego cukru, ciasto wcale nie straciło przy tym jednak swoich atutów.
Smak bowiem zachwyci każdego, kto tylko uzna połączenie banana z korzennymi przyprawami za trafione. Poza tym chlebek ten znajdzie swoich zwolenników także w osobach lubiących nieco bardziej sycące, wilgotne wypieki. Jednocześnie jednak warto zauważyć, że podczas pieczenia ciasto pięknie wyrasta ponad pierwotny poziom, równocześnie uwalniając wspomniany już wcześniej apetyczny aromat, który to jest przy okazji swoistą zapowiedzią pysznego smaku.


Kukurydziany chlebek bananowy

/średniej wielkości forma keksowa/

2 szklanki (300 g) mąki kukurydzianej
6 bardzo dojrzałych bananów
2 jajka
½ szklanki oleju rzepakowego
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka domowej przyprawy korzennej
½ łyżeczki soli

Banany obrać i rozgnieść widelcem na gładką masę. Jajka rozbełtać. Te i wszystkie pozostałe składniki umieścić w jednej misce. Wymieszać za pomocą łyżki lub miksera (wystarczy tylko do połączenia się składników).
Piekarnik nastawić na 175°C z opcją termoobiegu. Formę keksową wysmarować tłuszczem i wysypać mąką. Przełożyć do niej ciasto, wygładzić wierzch masy i zrobić na nim podłużne nacięcie, przeciągając tępą stroną noża po cieście. Wstawić formę do nagrzanego piekarnika i piec przez około 50-60 minut, aż włożony w ciasto patyczek będzie suchy.

9 komentarzy:

  1. Do matury, a nie jakieś blogi i bananowe fanaberie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty to co? Blogi sobie przeglądasz (i jedzenie oglądasz :D) zamiast zadanka z fizyki liczyć? Też nieładnie tak...

      Usuń
  2. Z mąki kukurydzianej jeszcze go nie robiłam, a zapowiada się pysznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 6 bananów? To serio musiało być baaardzo bananowe!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne połączenie mąki kukurydzianej z bananami, rewelacyjne ciasto bezglutenowe :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co jak co, ale chlebek bananowy to mój ulubiony wypiek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chlebek pięknie wyrósł, idealne śniadaniowe ciacho :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten chlebek wygląda tak bardzo apetycznie, że szok!!! ♥

    OdpowiedzUsuń