Ryżowy eksperyment

Pytanie numer jeden: Czy wierzysz w moc sprawczą myśli oraz emocji?
Pytanie numer dwa: Nawet jeśli chodzi o materię nieożywioną?


W odpowiedzi na te pytania za pierwszym razem usłyszałam tylko 'historię o kwiatach', którą to następnie starałam się zachęcić i inne osoby do ustosunkowania się w sprawie obu kwestii.
Sama historia opiera się na istnieniu dwóch roślinek. Obie poddawane są takiej samej pielęgnacji, jeśli chodzi o podlewanie, ewentualne nawożenie itp. Różnica polega tylko na tym, że do jednej z nich właścicielka zwraca się z wielką serdecznością, zachęcając ją do wzrostu motywującymi hasłami, podczas gdy do drugiej odnosi się z nieskrywaną niechęcią. Czy obie roślinki wyrosną tak samo? A co się stanie z wodą, do której będziemy mówić że ją kochamy lub nienawidzimy? Lub z ryżem, który będziemy hodować w słoiku, poddając go analogicznym bodźcom?


Zrób to sam!

Przede wszystkim polecam przekonać się o tym samodzielnie, robiąc właśnie taki eksperyment*:
Należy ugotować dowolną ilość ryżu (może być to też po prostu ryż pozostały z wcześniejszego obiadu). W międzyczasie przygotować dwa słoiki o podobnej pojemności, z pasującymi na nie zakrętkami. Na jednym ze słoików napisać jakieś pozytywne hasło (np. Kocham Cię), a na drugim - negatywne (analogicznie Nienawidzę Cię).
Ugotowany, a następnie również wystudzony, ryż podzielić na dwie równe części. Rozłożyć je do słoików i szczelnie zakręcić wieczka. Odstawić słoiki do szafki lub w inne niezbyt 'zatłoczone' miejsce.
Następna faza jest już nieco bardziej czasochłonna, jeśli wziąć pod uwagę, że wykonuje się ją czasem nawet przez ponad miesiąc. W tym czasie jednak codzienny wkład nie będzie wynosił więcej niż kilka minut. Należy bowiem każdego dnia krótko 'rozmawiać' z ryżem - w stronę naczynia z pozytywnym napisem powinno się kierować jednak słowa czułe, czy też w jakikolwiek sposób budzące pozytywne skojarzenia, podczas gdy drugi słoik odbierać może nawet niecenzuralne obelgi. Ważne jest jednak to, by wypowiadane słowa połączyć z rzeczywistymi emocjami i naprawdę kierować te skrajne uczucia do poszczególnych partii ryżu.


Eksperymentalne obserwacje

Ja osobiście zrobiłam swój eksperyment już dosyć dawno. Początkowo jednak wydawało mi się, że otrzymany efekt nie jest zbyt wyrazisty i zbyt łatwo byłoby osiągnąć go przez prostą obróbkę zdjęć w programie graficznym. Dlatego też wpis ten nie pojawił się tu wcześniej.
Dla mnie jednak zaobserwowane zmiany były wystarczające do wyciągnięcia odpowiednich wniosków. Mimo początkowego niedowierzania i związanej z tym chociażby zamianie miejscami słoików w szafie, jakby te pięć centymetrów różnicy w położeniu miało mieć większe znaczenie. Jak się oczywiście okazało, nie miało. Ryż w 'znienawidzonym' słoiku otaczał się coraz większą ilością wody, podczas gdy dno drugiego słoika pozostawało niemal suche. Zmieniła się barwa pierwszej partii ryżu, lekko ciemniejąc, podczas gdy 'kochana' część dalej pozostawała zupełnie jasna. Z biegiem czasu co prawda i w drugim słoiku zaczął pojawiać się płyn. Równocześnie do tego zdarzenia dało się jednak zaobserwować wydzielanie gazu w słoiku pierwszym, jak i wzrost ciśnienia w jego środku, poprzez wybrzuszenie się zakrętki.
Wtedy też, po dwóch dopiero tygodniach trwania eksperymentu, zdecydowałam się na otworzenie obu naczyń. 'Kochany' ryż pachniał jak lekko(!) popsuty, rozgotowany ryż. Ten 'znienawidzony' natomiast przypominał mi bardziej aromat niezbyt przyjemnie pachnących serów pleśniowych o zbyt intensywnej woni.
Po upływie pół roku nie odważyłam się już co prawda na otworzenie któregokolwiek ze słoików, lecz teraz i bez tego różnice w obu naczyniach są zdecydowanie wyraźne. Odznaczające się ziarenka 'kochanego' ryżu są bowiem zanurzone w przezroczystym płynie, podczas gdy 'znienawidzony' ryż jest praktycznie niewidoczny, poprzez jego zanurzenie w mętnej cieczy o brązowej barwie.


Jest moc!

Początkowo uznałam, że dwa tygodnie trwania eksperymentu to dla mnie wystarczający czas. Widziałam bowiem już pierwsze efekty swoich działań i było dla mnie jasne, że moje myśli oraz emocje miały wpływ na to, co działo się z samym ryżem. Niemal pół roku później, kiedy to odnalazłam pozostawione na balkonie słoiki, przeżyłam jednak szok. Nie spodziewałam się bowiem, że w pozbawionych kolejnych bodźców surowcach zajdą dalsze, i to tak znaczące, zmiany.
Cały ten eksperyment pokazuje więc jednoznacznie, jak wielki potencjał posiada w sobie każdy człowiek. Jak wiele jest w stanie zdziałać i jak potężny jest jego umysł. Jego myśli, emocje oraz uzewnętrzniane nastawienie do świata mają wpływ nie tylko na niego, ale także całe jego otoczenie. Po wykonaniu takiego eksperymentu odpowiedź na postawione we wstępie pytania wydaje mi się więc już raczej oczywista.
Twoje emocje mają znaczący wpływ na otaczającą Cię rzeczywistość. To, co myślisz, wpływa bezpośrednio na Ciebie, jak i Twoje środowisko. Naprawdę warto o tym wiedzieć i zawsze pamiętać.

* Oryginalny pomysł tego doświadczenia pochodzi od Masaru Emoto, podczas gdy ja zapoznałam się z nim podczas lektury "Jak stać się szczęśliwym człowiekiem" Ani Kęski.

8 komentarzy:

  1. Czy powyższy eksperyment można również zastosować wobec fotografii biskupów i polityków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem tylko jakie to wywoła skutki. Ale jeśli próba zostanie podjęta, podziel się potem efektami :)

      Usuń
  2. Kinga, byołoby super, gdybyś dodała nazwisko japończyka, który jest autorem eksperymentu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Twoje koniecznie, przecież to dzięki Tobie w ogóle się za to zabrałam! :)

      Usuń
  3. To jest jakis Masaru Emoto (japończyk, który rozpocząl badania nad pamiecia wody)
    Fajny blog, tez robiłam ten eksperyment, tylko ze ja z lenistwa raz czy dwa myslalam o ryzu a i tak widac bylo efekty😀

    OdpowiedzUsuń