Śliwki w czekoladzie

Marketingowy chwyt, jakim jest rozkładanie niewielkich produktów tuż przy samych kasach, tak aby klient już w trakcie oczekiwania na zapłatę za wybrany wcześniej towar, mógł jeszcze dołożyć do swojego koszyka parę dodatkowych artykułów, jest chyba wszystkim dobrze znany. I wciąż praktykowane przez sprzedawców, a i klienci nie pozostają na niego obojętni. Tak przynajmniej było chociażby podczas jednej z przedświątecznych wizyt w sklepie z moim tatą. Na chwilę przed wyłożeniem towaru na taśmę, poprosił mnie on jeszcze o dołożenie do pozostałych przedmiotów kilku sztuk przecenionych cukierków. A tak właściwie to konkretnie tych w niebieskim papierku - śliwek w czekoladzie. Potem jeszcze parokrotnie widziałam pojawiające się w domu nowe zapasy tych słodkości. I niejako w odpowiedzi na te wydarzenia, postanowiłam sama przygotować domowy odpowiednik tych łakoci.


Tym bardziej, iż jest to tak właściwie banalnie proste! Wystarczy tylko parę podstawowych składników i chwila wolnego czasu. Niejednokrotnie krótsza nawet niż czas potrzebny na wyprawę do supermarketu i oczekiwanie w kolejce do kasy. A efekt oczywiście nawet lepszy. Trzeba tylko pamiętać, by wybrać miękkie, nieprzesuszone nadmiernie, śliwki i odpowiednią do upodobań czekoladę. Choć ja akurat wszystkim proponuję i tak tą gorzką, która to w połączeniu ze słodkimi owocami oraz wypełnioną cukrem białą wariacją na temat czekolady, tworzy znakomite połączenie.
Użycie dwóch rodzajów czekolady pozwala ponadto utworzyć dwukolorowe wzory na powierzchni pralinek, które to poza walorami smakowymi zapewniają dodatkowe atuty wizualne. A stworzenie najeżonego wykałaczkami ziemniaka może być ciekawym zajęciem także dla dzieci, które pewnie równie chętnie spałaszują potem efekty swojej pracy. Jak widać przepis ten jest więc odpowiedni niemal dla każdego - zarówno pod względem prostoty wykonania, jak i spożytkowania jego efektów - w formie prezentu lub też po prostu słodkiej przekąski dla samego siebie.



Śliwki w czekoladzie

/ok. 30 małych sztuk/

150 g suszonych śliwek (miękkich)
100 g gorzkiej czekolady
łyżeczka masła
łyżeczka soku z cytryny
25 g białej czekolady

Gorzką czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (czyli umieszczając czekoladę w metalowej misce nad garnkiem z lekko gotującą się wodą, tak by para wodna ogrzewała masę, ale żeby miska nie dotykała powierzchni cieczy(!)), pod koniec dodając do niej masło. Zdjąć czekoladę znad garnka i dodać jeszcze sok z cytryny. Całość wymieszać, po czym wrzucić do masy śliwki. Obtoczyć wszystkie owoce w czekoladzie, nadziewać je na wykałaczki i wbijać je w przekrojonego wzdłuż na pół ziemniaka.
Następie rozpuścić także czekoladę białą. Gdy masa będzie płynna, za pomocą wykałaczki nabierać część czekolady i robić nią wzorki na powierzchni śliwek. Pozostawić do całkowitego stężenia obu warstw czekolady.

5 komentarzy:

  1. I pomyśleć, że kiedyś śliwki w czekoladzie były dla mnie rzeczą niezjadliwą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No tu się nie wypowiem na temat relacji kupne-domowe, jedno i drugie zawiera śliwkę, więc odpada w przedbiegach. Ale spytam tatę. ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szczerze mówiąc zdążyłam założyć, że skoro kupne u ciebie wygrywa... wszystko, no to i tutaj niestety też tak będzie ;)

      Usuń
  3. Mam podobne w planach, moja mama uwielbia śliwki w czekoladzie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że dopiero teraz wpadłam na tego bloga. Idealne te śliwki ;)

    OdpowiedzUsuń