2014 - kolejny rok zmian

Mój osiemnasty Sylwester w życiu. Po raz kolejny zastanawiam się czy 'hipstersko' bojkotować to święto, czy też lepiej postarać się o zaproszenie na jakąś domówkę. Poważniej nad tematem zaczynam zastanawiać się 31 grudnia. W końcu należałoby się jednak na coś zdecydować przed nadejściem godziny dwudziestej drugiej. Po raz kolejny pozwalam sobie jednak na zupełnie spontaniczną decyzję, o 22 oglądając film, z zamiarem opuszczenia domu jeszcze przed północą. Co więcej, jeszcze przedtem postanawiam (wyjątkowo jak na mnie) podsumować miniony rok, a nawet zrobić noworoczne postanowienia.


Te drugie traktując jednak po prostu jako wynotowanie dotychczasowo obranych sobie celów. Z tego założenia wynika więc, że nie powinnam mieć większych problemów z wykonaniem tego zadania. Chcąc jednak najpierw pożegnać przeszłe zdarzenia, a dopiero potem zagłębiać się w to, co dopiero ma nadejść, podjęłam próbę przypomnienia sobie, co takiego istotnego zdarzyło się w 2014 roku.

I nie wiem. Pamiętam oczywiście co działo się w grudniu, październiku, ale... w kwietniu? Czym zaczął się dla mnie ten rok? Sięgam do starszych wpisów na blogu, sięgam do zdjęć. Widzę różnice. Widzę też podobieństwa. W tym czasie zwykło się jednak mówić o tych pierwszych. I ja też wolę pisać właśnie o nich. Koledze, który w przeciągu ostatnich paru lat odzywał się do mnie kilka razy, po dłuższym czasie bez  żadnego kontaktu, zwykłam pisać: 'tylko uważaj/nie zdziw się, bo ja się zmieniłam'. Choć tak właściwie bardziej od zanotowania realnych zmian, chciałam po prostu by takowe istniały.


Lubię zmiany. Lubię wiedzieć, że udało mi się coś (w sobie) poprawić, coś wypracować. Czasem wystarczy mi tylko przestawienie mebli w pokoju, a czasem potrzebuję jednak czegoś więcej. Z niewątpliwą satysfakcją odkryłam więc jak znacząco udało mi się w tym roku poprawić własną samoocenę oraz pewność siebie. Choć do publicznych przemówień (w tym matury ustnej z polskiego - witaj nadchodzący roku 2015!) nie przekonam się i tak zbyt szybko, to potrafię już zamanifestować swoją decyzję nie tylko przed samą sobą, ale także innymi.


Coraz częściej też zaczęłam podejmować spontaniczne decyzje. Dla równowagi więc moja ostateczna decyzja związana z Sylwestrem związana jest raczej ze spokojnym odpoczynkiem.
Jest jednak jeszcze jedna, najważniejsza kwestia. Związana po części z dwoma poprzednimi, gdyż mająca wpływ na wszystkie właściwie aspekty życia. Zmiana nastawienia.


Czyli między innymi zmiana sposobu myślenia odnośnie wpływu moich myśli oraz emocji na... wszystko wokoło. Zrozumiałam, jak wielkie znaczenie ma moje podejście. Przekonałam się, że może mieć ono znaczący wpływ nie tylko na mnie, ale i na całą otaczającą mnie rzeczywistość. Czym innym jest bowiem słuchać teoretycznych rozważań o potędze własnego umysłu, a czym innym doświadczyć namacalnych dowodów jego oddziaływania. (Jeśli ktoś nie wierzy, że te czynniki - myśli oraz emocje- są tak istotne, polecam wykonanie chociażby 'ryżowego eksperymentu'.)


Znaczącej zmianie uległo także moje nastawienie do innych ludzi, w ogólnym tego pojęcia znaczeniu. Doświadczyłam ostatnio tyle ludzkiej życzliwości, tyle razy ktoś służył mi pomocą (nawet najdrobniejszą, jak pożyczenie biletu autobusowego, przepuszczanie w kolejce do kasy czy też pomoc w odnalezieniu się w nieznanej okolicy), no i przy okazji poznałam wiele, bardzo sympatycznych osób. I choć czasem żałuję, że z wieloma z nich nie mam już kontaktu, to po części to właśnie jest też urzekające - ta bezinteresowna życzliwość względem obcego niemal człowieka.

A jako że powoli zbliża się już północ, czas zakończyć pisanie posta, odejść od komputera i wyjść przed dom, pooglądać coroczny pokaz fajerwerków. I życzyć wszystkim szczęśliwego nowego roku, rzecz jasna. Oby był po prostu przyjemny, satysfakcjonujący i obfitujący w spełnione marzenia.

4 komentarze:

  1. Szczęśliwego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie to napisałaś, życzę Ci abyś nie poprzestawała na rozwijaniu swojego bloga oraz wytrwałości - należy pamiętać, iż pewne rzeczy wymagają poświęcenia. Gloria Victis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kimkolwiek Anonimowy użytkowniku jesteś ;)

      Usuń
  3. Chyba udało nam sie wypracować podobne zmiany :) i nawet ta wzmianka o maturze pasuje do mnie tak bardzo...

    OdpowiedzUsuń