Końcówka francuskiej przygody

Po moim powrocie z Francji na blogu pojawiły się już: krótkie podsumowanie całej wyprawy, równie zwięzły opis królującej na odwiedzonych przeze mnie terenach kuchni i znacznie dłuższa (w tym porównaniu) relacja zdjęciowa. Były już bowiem zdjęcia z podróży i z lokalnych ryneczków, ale też roślinności oraz krajobrazów. Tym razem jednak kończę już ten obszerny cykl, pozostawiając tu resztę wybranych przeze mnie zdjęć.


Ten dział w supermarkecie od razu stał się moim ulubionym


Tacy zmęczeni...

... po całym dniu robienia zdjęć...

...stojąc po obu stronach obiektywu.

Rennes-le-Chateau
Carcassonne


Widać, że nie tylko ja się wychylałam przez te barierki


Choć te czapki znalazły się na dachu już chyba w sposób bardziej kontrolowany
Atrakcje muzealne...

...i kościelne


Ulubieńcy mojej siostry z Carcassonne

A tutaj już zdjęcia z Barcelony




A jako, że cykl związany bardziej ze słowem pisanym zakończony był zdjęciem słodkiego drinka, teraz zakończę go już w całości obrazem tej samej, tym razem już pustej, szklanki po sangri w mojej (i mojej mamy) dłoni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz