Francuskie ryneczki

W ramach kontynuacji francuskiego cyklu, związanego ze spędzeniem w tym kraju blisko dwóch tygodni z moich wakacji, tuż po króciutkiej fotorelacji z podróży i pobytu w Argeles-sur-Mer, ponownie przychodzę tutaj z garścią zdjęć. Tym razem po części dalej jeszcze z tej samej miejscowości, a po części już również z Ceret. W każdym razie jednak w obu przypadkach z lokalnych straganów.


Jeden ze sprzedawców, który bardzo chętnie częstował przechodniów swoim towarem - mi przypadły co najmniej dwa kawałki melona



Pierwsze w życiu świeże (a nie suszone!) figi


Takie stanowisko było nie osamotnione i mijaliśmy nawet cały sklep sprzedający książki w języku angielskim




Kilka stołów zapełnionych samymi (pięknie pachnącymi i różnokolorowymi) przyprawami


2 komentarze:

  1. Swoje pierwsze świeże figi rowniez jadłam we Francji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze chciałam w innych krajach odwiedzać takie uliczne targi :)

    OdpowiedzUsuń