Realizacja wakacyjnych planów

Wakacje w pełni - można właściwie powiedzieć, że dobiega ich połowa. A jak wiadomo, na wakacje zawsze warto wymyślić sobie mnóstwo planów i... żadnego z nich nie zrealizować, swobodnie unosząc się na wodzie basenu/jeziora/morza z brzuchem do góry czy też leniąc się na kanapie przed telewizorem (bo przecież pogoda się zepsuła i deszcz nie pozwala wyjść z domu).


Ja jednak ekran telewizora oglądam tylko kątem oka podczas wizyt w kuchni. Poza tym z wielką radością pozbyłam się go z pokoju, robiąc miejsce dla innych, ważniejszych dla mnie, sprzętów. A jeśli chodzi o postawiony obok domu niemały basen to ten akurat, mimo że wydaje się być naprawdę dobrą opcją na spędzenie upalnego popołudnia, wciąż jakoś mnie do siebie nie przekonuje i wolę już poskakać na trampolinie.
No i takim sposobem, jako że wcale nie oddaje się wymienionym przeze mnie na początku posta zajęciom, mam jednak czas na realizację paru z wyznaczonych sobie wakacyjnych planów. Choć muszę jednak przyznać, że wciąż nie mam jego dostatecznej ilości, by doprowadzić do skutku wszystkie z nich.


Blogowa porażka

Zacznę więc może od tego, co ewidentnie związane z blogiem. Bo i tego też oczywiście dotyczyły moje plany. W końcu w wakacje 'będę miała więcej wolnego czasu', więc będę mogła więcej popracować nad blogiem. Choć jak się okazało, jednak nie jest to do końca prawdą. Bo i czasu jednak nie jest tak dużo, a na pisanie nowych notek tym bardziej czasem brakuje mi już siły. Dlatego też zaczynając od tego, czego nie udało mi się zrealizować przejdę może jednak do usprawiedliwienia tego stanu rzeczy listą tego, co jednak udało mi się osiągnąć.



Kuchenne zmagania

W te wakacje przede wszystkim udało mi się zdobyć pierwszą w życiu oficjalną pracę. Nie liczę bowiem sezonowego rozdawania ulotek, choć przyznaję że i w ten sposób można zarobić nawet całkiem niezłą sumę pieniędzy. No i w dodatku wciąż wiążę z tym zajęciem parę ciekawych wspomnień. Teraz zależało mi jednak na zatrudnieniu w branży gastronomicznej.
Chciałam zobaczyć jak funkcjonuje kuchnia od wewnątrz i sprawdzić się na jakimś, nawet najbardziej podrzędnym, stanowisku. Na początku aplikowałam z resztą na posadę kelnerki, myśląc, iż bez specjalnych kwalifikacji nie uda mi się pracować przy samym przygotowaniu posiłków. Jakie było moje zadowolenie, gdy okazało się, że jest zupełnie inaczej! Jaka była moja radość, gdy dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną! A jak się cieszyłam, gdy mogłam już wejść do kuchni...
Ok, tak na prawdę tu entuzjazm początkowo opadł. Nie potrafiłam się bowiem tak od razu odnaleźć w nowej sytuacji i nieco demotywowały mnie moje własne błędy. Za każdym razem jednak, mimo że wychodzę z kuchni zmęczona i jedyną myślą, która mi wtedy towarzyszy jest pragnienie szybkiego wejścia pod prysznic, w głębi i tak bardzo cieszę się z tego doświadczenia.


Przed kierownicą

Nie mogłam także zapomnieć o deklaracji, którą złożyłam rodzicom, że w tym okresie rozpocznę kurs prawa jazdy. Co prawda najlepiej było by go jeszcze skończyć w tym okresie, lecz to okazało się już nierealne ze względu na ograniczenia czasowe. Dlatego też jestem jeszcze tylko 'przed' kierownicą, a nie 'za' nią, gdyż póki co poprzestałam na teorii.
Praktyka już niebawem, nawet w tym tygodniu, ale wprawienie się w tej czynności może mi zająć nieco więcej czasu. Choć podobno jestem zdolna i dam sobie radę. No a że wierzę w moc pozytywnego myślenia to też staram się nastawić pozytywnie i... dać sobie radę.

Elektroniczne jabłuszko

Proszę bez zbędnych komentarzy i nie potrzebnych 'obruszeń' odnośnie fortuny wydawanej przeze mnie na sprzęt elektroniczny i inne tego typu 'bajery'. Przyznaję bowiem, że jabłko na obudowie nie znaczy dla mnie tak wiele, jak to co znajduje się tuż pod nim. Czyli to co zapewnia mi też, że nie muszę już czekać na załadowanie się każdego zdjęcia o najmniej pół minuty, nawet jeśli robię je w lepszej jakości niż dotychczas.
I choć początkowo na pewno nie sprzyja to realizacji mojego planu o spędzaniu mniejszej ilości czasu przed ekranem komputera (no bo w końcu trzeba w ogóle nauczyć się obsługiwać nowy system operacyjny i dostępne na nim programy graficzne), to w przyszłości na pewno pomoże mi on zaoszczędzić sporo minut z każdego dnia.


Na walizkach

A jako, że wakacje spędzam dość aktywnie i nie mają one zbyt wiele wspólnego z leniuchowaniem i spaniem do południa (no chyba, że po popołudniowej zmianie, ale to się przecież nie liczy) to warto wspomnieć, że już od paru miesięcy mam też zarezerwowany czas tylko na relaks. A żeby nie kusiło mnie wracać do codziennych przyzwyczajeń zabieganego życia, odbędzie się on oczywiście w innym miejscu niż mój rodzinny dom. Nie będzie to też domek nad morzem ani górska chatka w polskich Tatrach.
Będzie za to pierwszy(!) lot samolotem i lądowanie w Hiszpanii. Potem transport do Francji i odpoczynek na plaży. Tam jednak na pewno nie wytrzymam zbyt długo leżąc bez ruchu na plaży, jednak wiem, że potem trafi się też parę innych atrakcji. Póki co nie do końca sprecyzowanych, ale w dużej części, mam nadzieję, do zarejestrowania na matrycy mojego aparatu.
Najpierw muszę jednak zmieścić go razem z wszystkimi ubraniami, kosmetykami, niewielkim prowiantem na drogę (jak to tylko 100 ml płynów?!) i całą resztą rzeczy do podręcznego bagażu. Na szczęscie chociaż sztuk razy dwa.


Wypadało by więc zakończyć pisanie tego posta i dalej obmyślać listę najpotrzebniejszych rzeczy do zabrania. Nie stanowi to jednak dla mnie tak wielkiego wyzwania, bo ostatnio mam na prawdę dobry humor (pomijam cały ostatni dzień, kiedy to popsuto mi wszystkie plany na obecny tydzień, ale na szczęście szybko udało się to z powrotem odkręcić) i wyjątkowo dobrze czuję się we własnym ciele. Dlatego też chciałam uwiecznić tu swoje zadowolenie i to, że mimo stresu, który wciąż czasem jest dla mnie nie do przezwyciężenia, czuję, że znajduję się i idę tam gdzie powinnam.

8 komentarzy:

  1. Jabłuszka niby takie złe i okrutne, ale raz człowiek zacznie korzystać i zazwyczaj już do innych sprzętów nie wraca, bo wszystko się wydaje takie powolne i nieintuicyjne. :D Udanych wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc, po pierwszym zdaniu odechciało mi się czegokolwiek. Nie tylko czytać dalej. Dziewczyno, jaka połowa! Jeszcze ponad miesiąc. No proszę cię, cały miesiąc! Mie-siąc! A nie że to niby tyle ile napisałaś. ; )
    Jeśli chodzi o podręczny w samolocie, to kompletnie nie dla mnie. No jak można nie móc zabrać scyzoryka...?
    Oj, jak dobrze że wyjeżdżam, nikt mnie przynajmniej nie rozjedzie gdzieś w Toruniu. Ale dobrze że piszesz, przekażę innym. ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, ja przez to pakowanie czuję jakbym zaraz miała być w Hiszpanii już. A wtedy będzie równo połowa, więc dla mnie to się przez najbliższy tydzień nie zmienia ;D
      Też ubolewam nad tymi restrykcjami :(
      No i cieszę się, że tak wierzysz w moje możliwości :)

      Usuń
    2. W ogóle słowo "minęło" powinno być zakazane, demotywuje zupełnie. Wakacje są. I tyle. ; )

      Usuń
  3. Ależ przyjemny wpis do przeczytania no ;D Może i ja sie zabiorę za realizację swoich planów? Choć czasem myślę, że wakacje od tego są żeby je przebimbać :P

    OdpowiedzUsuń
  4. no to daj z siebie wszystko, odpoczywaj, a jak Ci źle z niezrealizowanymi planami to do dzieła :):):)!
    na kierownicę przyjdzie czas:)
    a co do pakowania - dam Ci radę emerytowanej stewardessy, czyli mnie, samozwańczej mistrzyni pakowania - połóż wszystkie rzeczy, które planujesz zabrać w jednym miejscu, a potem wywal połowę z nich i to co zostało zapakuj : wystarczy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. W tym roku nie robiłam wielkich naukowych planów na wakacje - potem mam tylko wyrzuty sumienia, że ich nie zrealizowałam. Postawiłam sobie w zamian za to cel, żeby zdać CAE w lutym, więc jeśli zacznę coś robić już wakacje to tylko będzie oznaczało mniej pracy w roku szkolnym. No i prawo jazy ciężko nazwać planem - traktuję to jako dokument, który chcę zdobyć jak najszybciej. No i skoro już właściwie wróciłaś z Francji/Hiszpanii liczę, że zrealizujesz pierwsze postanowieniu i będę częściej czytać twoje posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No postaram się postaram, chociaż do aż takich długich przerw to na prawdę już nie zamierzam już dopuszczać :)

      Usuń