Wegański napój kokosowy

Choć w ostateczności na wegetarianizm nie przechodzę, a mięso gości u mnie teraz zaskakująco często, pozbawione tego składnika eksperymenty wciąż zdumiewają mnie swoją oryginalnością. Dlatego dalej chętnie oglądam wege-blogi i z przyjemnością odkrywam tam nowe inspiracje. Ponadto i tak wprowadzam do swojej kuchni część produktów, które często kojarzą się niektórym osobom z tym stylem żywienia.
Między innymi - roślinne mleko. Bo choć co prawda nie wyeliminowałam ze swojej diety produktów odzwierzęcych, to znacznie ograniczyłam spożycie produktów mlecznych. A mleka staram się nie pić już wcale. Krowiego mleka, rzecz jasna. W zamian za to zaczęłam właśnie testować roślinne napoje.


I można tu polemizować, czy napój ten rzeczywiście zasługuje na miano mleka, czy też nie powinno się go tak nazywać. Faktem jednak jest, że ta zwyczajowa nazwa przyjęła się już całkiem dobrze i tak zaadoptowałam ją również i ja.
Sposób przygotowania wszystkich roślinnych mlek opiera się zresztą na podobnym mechanizmie. Należy najpierw namoczyć główny składnik w zwykłej, przegotowanej bądź mineralnej, wodzie, a następnie zblendować oba składniki i przecedzić otrzymaną mieszaninę na sitku. Pierwsze dwa zabiegi służą wydobyciu całości smaku i aromatu z produktu bazowego w celu przekazania go do cieczy. Następnie oddziela się już tylko gotowe mleko od niemal w całości pozbawionej tych elementów pulpy. Nie jest ona jednak 'do wyrzucenia' i można śmiało wykorzystać ją do przygotowania ciast, ciasteczek czy też jako zagęstnik do koktajli.
Wracając jednak do samego mleka. I to do jego kokosowej wersji. Jest ona zdecydowanie najlepszą jaką do tej pory zrobiłam. Choć niestety nie jest to zbyt dobry wyznacznik, ponieważ do tej pory udało mi się zrobić tylko je oraz sojową odmianę. W każdym razie tą wersję zaproponowałabym nie tylko tym, którzy chcą zastąpić czymś tradycyjny nabiał, ale także po prostu urozmaicić swoje menu.
Mleko samo w sobie jest delikatne, ale równocześnie naprawdę aromatyczne i lekko słodkie. Zdecydowanie daje się w nim wyczuć smak kokosa. Nie bez znaczenia pozostaje także zawartość tłuszczu w tym surowcu, przez co także i gotowy napój jest nieco tłusty i podczas dłuższego przechowywania w lodówce rozwarstwia się, z wyodrębnieniem tłustszej 'śmietanki' na wierzchu. Wystarczy jednak tylko potrząsnąć butelką, czy też słoikiem, w którym przechowywane jest owe mleko, i można z powrotem cieszyć się jego pierwotnymi właściwościami.


Mleko kokosowe

/około 1 litra płynu/

200 g wiórków kokosowych
1,5 l wody

sposób I (dłuższy czas oczekiwania na produkt, ale prostszy sposób wykonania):
Wiórki przesypać do małego garnka i zalać przefiltrowaną (lub uprzednio przegotowaną i ostudzoną) wodą. Odstawić na co najmniej parę godzin, najlepiej całą noc.
Po upływie tego czasu podgrzać zawartość garnka, tak by płyn był wyraźnie ciepły i parzył w palce, jednak jeszcze się nie gotował (dla posiadaczy termometru cukierniczego - 60°C). Następnie zestawić naczynie z palnika i dokładnie zblenderować całą masę.
Na nieco większym garnku ustawić sitko i nakryć je gazą bądź cienką ściereczką. Przelać zawartość garnka na sitko i chwilę odczekać, aż płyn oddzieli się od pulpy. Następnie zwinąć ściereczkę i dokładnie odcisnąć jej zawartość w dłoniach.
Suchą masę można wykorzystać do produkcji innych dań. Otrzymane mleko przelać do słoika i odstawić do całkowitego wystudzenia. Przechowywać w lodówce do kilku dni. Bezpośrednio przed użyciem każdorazowo wstrząsać słoikiem, tak aby zniwelować efekt rozwarstwienia się płynu.

sposób II (szybszy, ale bardziej pracochłonny):
Wiórki przesypać do kielicha blendera i miksować, aż do osiągnięcia konsystencji mokrego piasku. W międzyczasie zagotować wodę w czajniku, a na obręczy głębokiego garnka ustawić sitko i nakryć je gazą bądź cienką ściereczką.
Po wykonaniu tych czynności, zalać wiórki 3 szklankami wrzącej wody. Dokładnie zblenderować całą masę, po czym przelać zawartość naczynia na sitko. Chwilę odczekać, aż płyn oddzieli się od pulpy, po czym jeszcze parę razy dokładnie odcisnąć owiniętą w ściereczkę masę.
Suche wiórki przełożyć z powrotem do kielicha blendera. Zalać 3 szklankami wrzącej wody i dokładnie zblenderować. Ponownie odsączyć otrzymaną masę na sitku.
Suchą pulpę można wykorzystać do produkcji innych dań. Otrzymane mleko przelać do słoika i odstawić do całkowitego wystudzenia. Przechowywać w lodówce do kilku dni. Bezpośrednio przed użyciem każdorazowo wstrząsać słoikiem, tak aby zniwelować efekt rozwarstwienia się płynu.

4 komentarze:

  1. Ja swoją przygodę z wegetarianizmem, a nawet chwilowym weganizmem wspominam jako najbardziej intensywny czas swoich kulinarnych poszukiwań i prób. Warto spróbować, nawet jeśli tylko na chwilę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie do zrobienia, kuszą mnie kokosowe aromaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem wegetarianką i to w zupełności mi wystarcza. jakoś nie mogłabym zrezygnować z jajek, sera, jogurtu czy mleka. chociaż z tym ostatnim mam podobnie do Ciebie - lubię dosyć często zastępować je wegańskimi napojami, chociaż nie odmawiam sobie mleka krowiego, bo to zupełnie co innego. z wegańskich ostatnio zrobiłam migdałowe, bardzo polecam! nawet moja Mama powiedziała, że zasługuje ono na miano mleka, a np w przypadku sojowego - Mama się nie zgadza. bardzo chętnie wypróbuję Twoją kokosową propozycję, ciekawa tylko jestem czy, po schłodzeniu, powstaje z mleka śmietanka, tak jak w przypadku mleka kokosowego z puszki? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Migdałowe to kolejne na mojej liście ;)
      A z 'śmietanką' to tak jak napisałam w poście - oddziela się tłustsza warstwa, choć jest jej mniej niż w przypadku kupnej wersji

      Usuń