Toruńskie Święto Miasta

Po oficjalnym zakończeniu roku szkolnego, i szybkiej wizycie u lekarza (by dowiedzieć się tylko, iż zbyt dużo osób zaplanowało już sobie na dzisiejszy dzień wizytę w tym miejscu), udałam się już prosto na toruńską starówkę. Po krótkim spacerze wylądowałam za to na miejscowych bulwarach i, tak jak poprzedniego dnia zresztą, leniłam się, siedząc w pełnym słońcu, z kawałkiem materiału narzuconym na głowę w celu jej ochrony.
Kolejnym celem tej niewielkiej wyprawy był już jednak przystanek autobusowy. Przy czym nie był to jednak najbliższy z nich, a ten nieco bardziej odległy od centrum. Kierując się w jego stronę, przechodziłam więc jeszcze przez główną ulicę miasta i tuż pod jego arkadami. I wtedy właśnie z moich ust padły słowa: 'Pusto tu jakoś'. Podczas ostatnich paru dni, kiedy to byłam dosyć częstym gościem w tych okolicach, miejsca te wypełnione były bowiem w całości kolorowymi straganami. Odbywał się przecież jarmark miejski z okazji Święta Miasta.


Z tej też okazji, wyjątkowo to nie Kopernik zyskał nową koszulkę, a za to Piernikarka przywdziała na siebie czarny biustonosz. Przy Ratuszu rozstawiono scenę, a pod Arkadami rozłożono stoliki oraz koce, wypełnione mnóstwem staroci. Nic więc dziwnego w tym, że zaskoczył mnie brak tak wyraźnego akcentu, towarzyszącego mi niezmiennie w ciągu ostatnich kilku dniach. Choć muszę przyznać, że Zielona Panna, mimo iż pozbawiona swej eleganckiej ozdoby, nadrobiła braki nowym atrybutem - okularami, a w większości miejsc tłum uczniowski skutecznie zapełniał lokale gastronomiczne.





1 komentarz:

  1. Toruń jest cudny! Uwielbiam to miasto, a najmilszym wspomnieniem jest pieczenie pierników :)

    OdpowiedzUsuń