Majówka w Poznaniu za pół ceny cz. I

Wiem, że większość dorosłych pewnie dziś już po raz drugi po długim weekendzie spędza znaczną część dnia w pracy, maturzyści powtórnie zasiadają do pisania egzaminów, a ja... tak jak wszyscy uczniowie mojej klasy wracam do szkolnej ławki dopiero za tydzień. Dlatego też ten wtorkowy poranek spędzam jeszcze rozkoszując się wspomnieniem minionych trzech dni. Było bowiem podczas nich trochę czasu poświęconego kulturze (w postaci zwiedzania samego poznańskiego Rynku, jak i Narodowego Muzeum), rozrywki (podczas warsztatów pieczenia oryginalnych Rogali Świętomarcińskich oraz na koncertach), a także parę innych równie ciekawych przygód.



Niewątpliwie warto było trochę zmarznąć, wysłuchać narzekań siostry, że zjadasz jej całe zapasy warzyw na przyszły miesiąc, spać na twardej podłodze mimo bolących łopatek, a w międzyczasie usłyszeć jeszcze, że pasuje do ciebie przydomek 'żarłacz błękitny'. Dlatego też właśnie umieszczam tu moją małą relację z tych kilku dni. Sama będę mogła do niej wrócić i przypomnieć sobie co zabawniejsze momenty, a inni może odnajdą w niej zachętę do odwiedzenia części z zobaczonych przeze mnie miejsc.


Spacer dla poznania

Na samym początku trzeba było w ogóle się w tym Poznaniu znaleźć. Mimo ciężkich bagaży podróż pociągiem przebiegła jednak stosunkowo sprawnie i jeszcze przed południem znalazłyśmy się razem z Karoliną w mieszkaniu Klaudii. Tam zaplanowałyśmy rozkład aktywności na kolejne dni i od razu też przystąpiłyśmy do jego realizacji.
Najpierw postanowiłyśmy przede wszystkim zapoznać się z okolicą i zobaczyć Stare Miasto. Niestety przy okazji musiałam od razu przyznać rację Klaudii, iż w Poznaniu rzeczywiście jest zwykle jakoś wyjątkowo wietrznie i będąc na to nieprzygotowaną, pożyczyć od niej jej zimowy płaszcz. Przy czym wcale nie okazał się on zbyt ciepły, a za sprawą deszczu i tak wieczorem siedziałam na drewnianych paletach trzęsąc się z zimna na całym ciele.
Przedtem zdążyłyśmy jednak pójść jeszcze do Starego Browaru. Na otwartej przestrzeni, między sklepami, zawsze można zobaczyć tam sezonową wystawę, mającą zbliżyć społeczeństwo do sztuki. Podczas cieplejszych pór roku można ponadto zboczyć z otwartego pasażu na zieloną trawę z rozstawionymi na niej leżakami. Samo przejście podobało mi się zresztą już w zimie, kiedy to zamiast ścian i sufitu ustawione są tam tafle przezroczystego szkła czy plastiku.



Przechadzki po bardziej odległych zakątkach

Na tym nasz spacer zresztą się nie zakończył, bo już niedługo potem znalazłyśmy się w Ostrowie Tumskim. Nowo otwarta Brama Poznania zniechęciła nas do siebie niemal niemożliwymi już do zdobycia wejściówkami, ale za to przeszłyśmy się jej oszklonym korytarzem, w którym było wyjątkowo ciepło i przede wszystkim sucho. Przede wszystkim, bo jeden różowy parasol okazał się być jednak niewystarczającą ochroną przed mocnym wiatrem i deszczem zarazem.
Ku naszej uciesze kolejnym punktem programu była już jednak wizyta w KontenerArt. Co prawda na początku miałyśmy pewne wątpliwości, czy ta polna droga na pewno prowadzi nas do jakiegoś cywilizowanego lokalu, czy te blachy w oddali to po prostu tylko część placu budowlanego, ale na szczęście okazało się, że to ta pierwsza wersja była prawdziwa. I choć przybyłyśmy do naszego celu o godzinę za wcześnie, to mogłyśmy sobie za to posiedzieć na 'nieco' zniszczonych, czerwonych fotelach w jednym z takich kontenerów i ponarzekać jak jest nam zimno. Czyż nie brzmi przyjemnie?


Jak się nazywa ten zespół?

Po tym czasie przeszłyśmy jednak do miejsca, w którym miał się odbyć koncert. Na wejściu spotkała nas tam od razu bardzo miła niespodzianka w postaci darmowej, gorącej herbaty dla zmarzniętych przybyszów. Jako, że niewątpliwie takimi właśnie gośćmi byłyśmy, dostałyśmy po kubku parującego napoju i udałyśmy się na jedną z drewnianych palet. I choć koncert opóźnił się o kilkanaście minut, w tym czasie mogłyśmy porozmawiać z samym wokalistą zespołu i tym samym Karolina miała okazję nieco zweryfikować swoją wiedzę odnośnie ich występu na dorocznym Openerze. Co prawda ja też zaliczyłam drobną wpadkę, ale szybko odpokutowałam ją, dzieląc się z nie-panem kubkiem z herbatą do ogrzania rąk.
W trakcie samego koncertu wykazałam się też zresztą dodatkową siłą perswazji i sprowokowałam całą salę do wstania z krzeseł. Niestety moja propozycja, by zespół załatwił nam także wejściówki na wspomniany już wyżej festiwal, nie spotkała się z tak samo pozytywnym odzewem. A prawda jest taka, że grana przez Eric Shoves Them In His Pockets muzyka naprawdę przypadła mi do gustu i nawet teraz odtwarzam sobie utwory z ich strony w tle.


A po zakończeniu koncertu udałyśmy się (już prawie prosto) do domu, zahaczając tylko o Starówkę, by zobaczyć Rynek nocą. W końcu już jutro czekał nas kolejny aktywny dzień.

Ciąg dalszy relacji...

5 komentarzy:

  1. przyjemnie tak z Tobą poznawać Poznań, chociażby wirtualnie! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie spędziłaś wolne dni! Poznań to piękne miasto ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No jak ty już naskrobałaś to ja też chyba muszę się zebrać, bo planuję od soboty moją relację z majówki, ale jakoś nie mogę się zabrać. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Najzwyczajniej w świecie mierzę koordy GSPem i zapisuję jako waypoint. Tym razem nie chciało mi się mierzyć, więc biorę gotowe współrzędne z opencachingu, ale generalnie robi się to tak jak wyżej - nic trudnego. Podejrzewam że twój telefon łącząc się z siecią też by zmierzył współrzędne. Trochę mniej dokładnie, bo korzysta wówczas z masztów telefonii, a nie satelitów nawigacji GPS (no chyba że masz wbudowanego giepsa). Ewentualnie możesz w domu zcztytać z mapy w dowolnym programie (MapSource, GoogleEarth) lub po prostu z map Google'a na podstawie widoku z satelity, ale to już jest dużo mniej dokładne. Alternatywnie możesz też przeliczać stopnie na metry i liczyć na piechotę, ale to też mało dokładne i mało wygodne. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mój telefon, jak i aparat zresztą, na pewno dałby sobie (chociaż tak mniej-więcej) radę.
      Chciałam tylko wiedzieć właśnie jak ty to robiłaś, że ci się mimo wszystko chciało ;)

      Usuń